Moje doświadczenia z „krótkim terminem”

Zanim zacznę robić coś na większą skalę lub świadczyć dla innych usługi, najpierw sama lubię przetestować czy dany segment rynku nieruchomości mi się podoba i czy jestem w stanie zapewnić odpowiednią jakość usług.
W tym roku testowałam najem krótkoterminowy. Przygotowałam podsumowanie jak wypadło, a gdyby ktoś się wahał czy zacząć może wyciągnie coś dla siebie😊

Przez 5 miesięcy przyjeżdżali do mnie różni goście z Polski i ze Świata, zazwyczaj na 4-5 dni, najdłuższy pobyt trwał 10 dni, ale bywały też jednodniowe- głównie przez moje gapiostwo z blokowaniem kalendarza.
Średnia ocena bookingu 9,7 – zadowalająca, choć jest jeszcze nad czym popracować.
Najwyżej oceniany był Personel 10/10, najsłabiej wypadł komfort 9/2.

Bardzo dziękuję za wszystkie udostępnienia. Dzięki nim spotkałam się z koleżanką, z którą nie widziałyśmy się 10 lat, miło Cię było gościć Gosia Curranan, to był fajny wieczór na 🏝plaży, mogłam też porozmawiać o nieruchomościach z Dominika Dąbrowska -mam nadzieję, że miło wspomina pobyt u mnie;-).

Moje wpadki:
Jak po raz pierwszy wprowadzasz ofertę na airbnb czy booking to jesteś tak podekscytowany i przejęty, że zapominasz o innych rzeczach, i tak, jak tylko dodałam ofertę wskoczyła mi rezerwacja na Openera za 200 zł za dobę! – no, mieli szczęście, zresztą bardzo sympatyczni goście.
➡️Zdarzyło mi się zapomnieć zajrzeć do zmywarki i zostawiłam tam brudne naczynia – oczywiście natychmiast pojawiła się ta informacja w opiniach na bookingu.
➡️Była też awaria prądu w bloku i goście nie mogli się dostać do klatki (przez kod do domofonu) i trochę musieli postać pod blokiem.
➡️ Wpadki z kalendarzem to przede wszystkim jednodniowe rezerwacje, ale też jeden overbooking – uff udało mi się poprosić klientów o cofnięcie rezerwacji bez dotkliwych kar ze strony portali.
Większość gości zostawiała po sobie porządek, a często wyrzucali też śmieci i zdejmowali poszewki, za co jestem im baardzo wdzięczna. Sporo miałam opinii 10 na 10. 🔝
O dziwo najgorszą opinię 8.8 dostałam od czterech osób, którzy zostawili najgorszy syf i stos pustych butelek po weekendowym pobycie. Po 5 miesiącach takiego wynajmu, prania wymagała kanapa i zasłonki, pozostałe rzeczy w stanie idealnym. Praktycznie nic nie zginęło, chociaż zdziwiłam się bardzo na puste pudełko, w którym była różowa sól kuchenna (może się wysypała)😉
Z większością gości się w ogóle nie widziałam, dzięki szyfrowanej skrytce na klucze, która bardzo ułatwia życie.
Jeśli przepisy się nie zmienią:-) to od lipca to mieszkanie będzie znów dostępne dla turystów, przyjmuję już rezerwacje:-).
I jeszcze raz bardzo dziękuje za wszelkie udostępnienia😘

Sylwia Wróblewska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *