Wróć do strony głównej
Blog · 15 września 2026

Czułe słówka, czyli o randkowaniu z nieruchomościami

Setki randek i relacji. Kilka takich na całe życie, parę toksycznych, po których jeszcze długo bolał brzuch.

Czułe słówka. Sylwia Wróblewska z filiżanką kawy o randkowaniu z klientami na rynku nieruchomości.

18 lat „w związku” z tą branżą. Setki randek i relacji. Kilka takich na całe życie, parę toksycznych, po których jeszcze długo bolał brzuch.

I mimo tego stażu dalej czasem daję się nabrać na czułe słówka. Bo one działają, nawet kiedy wiesz, jak to się skończy.

Bo wiecie, jak to jest.

On, czyli Klient, przychodzi na pierwszą randkę i już w progu zaczyna love bombing:

„Nie możemy sprzedać tej nieruchomości od roku. Znajomi Panią polecili, same superlatywy, opinie w internecie też wspaniałe. Na pewno Pani to załatwi. Tylko szybko, 3 do 4 miesięcy…”

Serducho rośnie, prawda?

No i wtedy pojawia się pierwsza czerwona flaga. Widzę ją, oczywiście, że widzę, ale ignoruję. Bo przecież jest tak miło.

Super, ale macie cenę zawyżoną o 20%.

Wiemy. Obniżymy. Troszkę. 5%.

To wciąż za dużo.

Ale Pani jest taka skuteczna. Niech Pani spróbuje. Chociaż na chwilę.

„Chociaż na chwilę”. Klasyk.

Nikt jeszcze nie zaczął toksycznego związku, myśląc, że to na stałe.

I ja, kobieta z doświadczeniem, czasami mięknę.

Dobrze. Spróbujmy. Cena z kosmosu, ale przecież „tylko spróbujemy”.

Mija miesiąc. Rynek mówi: nie. I nie pomoże nawet cała społeczność Nieruchomości Spod Lady.

Tymczasem Klient zdążył się przywiązać do swojej wymarzonej ceny, a każda rozmowa o kompromisie boli jak rozstanie. Mnie też.

Bo znowu zaczynam od zera, a czas płynie.

I wiecie, jak to się kończy? On odchodzi, ale elegancko:

„Od początku miała Pani rację. Fantastyczny marketing, świetne prezentacje, ale nie przedłużamy umowy. Obniżamy teraz cenę o 20% i spróbujemy sami albo z kilkoma biurami naraz. Ale fajnie było z Panią współpracować.”

Klasyczne „to nie Ty, to ja”.

Nieważne, że powiedziałam to na pierwszej randce. Nieważne, że moje kilka tysięcy złotych kosztów właśnie wyparowało razem z nim.

I to jest chyba najbardziej przewrotne w tej branży: doświadczenie nie zawsze chroni przed czułymi słówkami.

A mama dawno powtarzała: nie nabieraj się na czułe słówka. Bo to jak darmowy prezent, nic nie kosztują. Tylko rachunek zawsze ktoś później płaci.

A Wam zdarzyły się takie relacje?

Macie swoje „chociaż na próbę i na chwilę”?

Sylwia Wróblewska18 lat w związku z branżą